Gościnna notka !
-Olivia, kochanie chcesz cały dzień spędzić w łóżku, taka piękna dzisiaj sobota-moja mama krzyczała z dołu, ciekawe, dlaczego dzisiaj była w takim dobrym nastroju, ale zbytnio się tym nie przejęłam. Zeszłam na dół w pidżamie żeby coś zjeść.
-Masz zamiar spędzić dzisiaj cały dzień w domu?-Spytała pijąc kawę
-Nie wiem –mruknęłam szykując sobie jedzenie
-Poszłabyś gdzieś do miasta-upiła kolejny łyk
-A tak naprawdę to, o co chodzi?-Spytałam nie miłym tonem
-Mają przyjść goście i nie chce żebyś kręciła się po domu- wyrzuciła z siebie
-Jak chcesz-wzruszyłam ramionami, poszłam na górę się przebrać. Moja mama jest mistrzynią w psuciu mi humoru od rana, może to byłby i przyjemny dzień, ale nie, ona musiała go zepsuć.
Po przebraniu się i zrobieniu lekkiego makijażu postanowiłam, że zrobię sobie długą przejażdżkę rowerem po mieście, skorzystam z chwili wolnego i ładnej pogody, wyluzuję się trochę i zapomnę na chwilę o treningach i pracy, jaka czeka mnie w przyszłym tygodniu.
Kariera tancerki na pewno nie była prosta, a co dopiero tancerki Justina Biebera.
-Idę mamo-krzyknęłam stojąc w drzwiach. Wzięłam mój rower, który dostałam niedawno i jeszcze nie miałam okazji go przetestować.
Był w moim ulubionym kolorze fioletowym.
Włożyłam słuchawki mojego iPoda w uszy i ruszyłam przed siebie, przy ulubionej muzyczce lepiej się jechało.
Jeździłam długo różnymi uliczkami, o jakich istnieniu nie miałam pojęcia, wjechałam w jedną z węższych uliczek, gdy nagle za mną zaczął się pchać czarny samochód.
Pewnie jakaś gwiazdka gdzieś się śpieszy i szuka szybkiej drogi. Auto nie miało jak mnie wyminąć, ale ja jechałam dalej, gwiazdy też ludzie i powinni się przyzwyczaić ze nie wszystko dostają. Kierowca też był nie ustępliwy spróbował mnie wyminąć w efekcie, czego straciłam równowagę i upadłam. Samochód się zatrzymał, ja leżałam na ziemi i patrzyłam z niedowierzaniem, kiedy z auta wysiadł Justin.
-Bardzo przepraszam, ale … eeee… Olivia?-Zawahał się.
-Tak, tańczę przecież dla ciebie – odparłam sucho.
-wole żebyś tańczyła ze mną niż dla mnie – uśmiechnął się lekko i pomógł mi wstać.
-Dzięki-też się uśmiechnęłam w zamian, że pomógł mi wstać
-Nic ci się nie stało?-Spytał
-chyba nie, chociaż trochę się obiłam-
-to w zamian za to zapraszam cię na kawę- zrobił słodkie oczy, pewnie na inne dziewczyny to działa, ale ja się nie poddam.
-mogę wrócić sama, dam radę-
-Nie daj się prosić-chwycił mnie za rękę i pociągnął w stronę auta
-Czekaj, a mój rower-szarpnęłam zatrzymując się.
-Zmieści się-otworzył przede mną drzwi.
Wsiadłam do samochodu nie byłam bardzo podekscytowana tym, że go spotkałam, w końcu to marzenie każdej dziewczyny a ja tak sobie biorę to na luzie. Może Justin był ładny, co ja gadam on jest śliczny, ale pewnie nie ma czasu na miłość jak to gwiazda musi robić karierę.
Justin niezgrabnie włożył mój rower na bagażnik i pojechaliśmy.
-Więc?-Spytał patrząc na mnie
-Więc, co? – Nie rozumiałam.
-Więc, co tu robiłaś?-Spytał wreszcie
-Ah, dzisiaj rano mama postanowiła mnie wyrzucić z domu i musiałam sobie znaleźć jakieś zajęcie- zachichotałam.
-No się to nawet dobrze, że cię spotkałem- cały czas się uśmiechał.
Podjechaliśmy pod jakąś kawiarnię, wysiedliśmy a Justin rzucił tylko do kierowcy coś w stylu „wrócę sam”, zamówiłam sobie frappucino.
Rozmawialiśmy całkiem długo przyciągając spojrzenia i obiektywy aparatów już widzę te nagłówki w gazetach, „Z kim JB spędził popołudnie” albo, „Kim jest nowa znajoma Justina”. Było mi też odrobinę głupio, kiedy Justin za mnie płacił, trochę jak na randce.
-Daleko mieszkasz? – Spytał, kiedy wyszliśmy.
-Kawałek-wzruszyłam ramionami.
-Chodź odprowadzę cię – chwycił mnie za rękę chyba trochę się zapomniał, bo szybko ją odsunął.
Szliśmy spacerem rozmawiając o tym wszystkim: o mnie, o nim, o jego karierze, mojej karierze, o muzyce i wielu innych rzeczach.
Podeszliśmy pod mój dom, pociągnęłam za klamkę i drzwi były zamknięte.
-Co jest do cholery?-Krzyknęłam wściekła – Pięknie moja mama sobie gdzieś poszła a ja zostałam na lodzie-
-Olivia, spokojnie-położył mi rękę na ramieniu- Możesz zostać u mnie-spojrzał na mnie czekoladowymi oczami.
-Nie chyba podziękuję, pójdę do mojej przyjaciółki za dobrze się nie znamy i wiesz- zgasiłam jego nadzieję na spędzenie ze mną czasu.
-Jak chcesz, ale zawsze możesz na mnie liczyć, masz mój numer prawda?-Spytał
-Mhm, chyba nie-wyciągnęłam telefon, zabrał mi go i wpisał tam swój numer – Dzięki- obdarzyłam go słodkim uśmiechem, on mnie też.
-To do zobaczenia na próbie-dodał i poszedł w stronę swojego domu.
Ja zadzwoniłam jeszcze do mamy, która poinformowała mnie, że wróci późno w nocy, bo ich imprezka gdzieś się przeniosła i zapomniała, że nie ma mnie w domu.
Skierowałam się prosto do domu Kary.
-On cię podrywa mówię ci-Kara nakręcała się coraz bardziej, siedziałyśmy w jej dresach na łóżku u niej w pokoju pijąc herbatę.
-Głupia jesteś-chciałam w nią rzucić poduszką, ale opamiętałam się, bo trzymała herbatę.
-Moje słowa spełnią się jeszcze kiedyś i wszystkie dziewczyny na świecie będą chciały cię zabić-roześmiała się.
-Ja widzę, że już ci odbija, więc lepiej chodźmy spać już po 1 – przewróciłam oczami.
-Sprawdźmy może czy Justin napisał coś na twitterze- zaproponowała.
-No dobra- odpaliłyśmy jej laptopa.
Justin dodał tylko jednego tweet’a dzisiaj:
„ @Olivia Dziękuję za dzisiejszą kawę”
Uspokojona trochę poszłam spać.
_____________________________
Chciałam podziękować za gościnną notke pewnej dziewczynie
której imienia narazie nie podam bo nie mam : )
Ale napisze ; *