Łączna liczba wyświetleń

piątek, 13 lipca 2012

rozdział 5

Kilka dni później * 
Wstałam jak zawsze o 8, sama nie wiem czemu. Gdyby nie ból w kręgosłupie to było by okej, byłam wykończona wczorajszym treningiem a do tego łóżku w autobusie który jeździł z miejsca do miejsca było tak nie wygodne. 
- Wstawaj - wrzasnęła Erma, jedna z tancerek Justina, chyba jedna z najmilszych, praktycznie to tylko z nią mogłam porozmawiać, nie licząc chłopaków z naszej grupy.
- Wstałam  - powiedziałam nie chętnie i dostałam poduszką w twarz.
- Dzięki - kiwnęłam głową i zeszłam z łóżka wchodząc do łazienki. Wcale nie było mi łatwo umyć zęby bo autobus jeździł jak oszalały, nie wiem po kamieniach jeździli czy coś.
- Długo Jeszcze ?- wrzasnął Justin, roześmiałam się sama do siebie myjąc zęby.
- A Co Chcesz ? Masz Jeszcze dwie inne łazienki - powiedziałam nie mając pojęcia czy to zrozumiał. 
- Marze O Kawałku pasty do zębów i  był bym ci wdzięczny gdybyś mi jej trochę dała - powiedział błagalnym  głosem a ja otworzyłam drzwi od łazienki, widziałam się w lustrze jak wyglądałam ale tak naprawdę nie obchodziło mnie to. Wzięłam pastę do zębów a w drugiej ręce trzymałam moją szczoteczkę, Nałożyłam na jego fioletową szczoteczkę trochę pasty, tak naprawdę nie można było powiedzieć że trochę bo nie było jej prawie widać. Spojrzał na mnie jak na idiotkę a ja wróciłam do mycia swoich zębów.
- Zwariowałaś ? - sam się roześmiał patrząc na mnie. 
- Chciałeś " kawałek " pasty, Nie mówiłeś ile - powiedziałam patrząc na jego odbicie w lustrze, jego mina była nie do opisania, nie wytrzymałam i roześmiałam się. Wyciągnęłam w jego stronę pastę by ją wziął ale on nawet nie drgnął.
- Nie Chcesz to nie - uśmiechnęłam się chowając już pastę.  W Pewnej chwili się ocknął.
- A Tak proszę -  powiedział a ja ponownie się roześmiałam, podałam mu pastę i wyszłam udając się do mojego " pokoju " Tam założyłam na siebie  ( to )  i wyszłam na świerzę powietrze, co oznaczało że się zatrzymaliśmy. Byliśmy w wielkim parkingu, w Londonie, Tak to właśnie tu miał odbyć się dzisiejszy koncert Justina.   
***
Godzina do koncertu, a wszystkim zaczęło odbijać, siedziałam z Ermą na schodach za sceną, nagle za rogu wybiegł Justin z pistoletem na wodę i zaczął na nas pryskać
- Zwariowałeś ! - wrzasnęła wstając z schodków, i chyba tego pożałowałam bo Petter jeden z tancerzów wytlał na mnie kubeł wody. Jak mówiłam zaczęło im odbijać i tworzyli bitwę na wody, spojrzałam na Erme dając jej znak i weszłyśmy do środka busa. nie było sensu się przebierać bo przecież same chciałyśmy się na nich zemścić, same nazbierałyśmy wody i wyszłyśmy. Justin akurat wybiegł  na róg gdzie wszystkie fanki go zobaczyły i zaczęły piszczeć.
______________________
KRÓTKIE >: ( 
kometnować to mi pomaga, i daje wene.
wiem ze pisze wtedy dla kogoś  : )

3 komentarze:

  1. czytam więc komentuje ; D . zajebiście piszesz ; 33 . ale dodawaj cześciej notki bo wiele osób nie czyta już Twoich opowiadań, bo rzadko dodajesz notki . : p .

    - M .

    OdpowiedzUsuń
  2. kiepski ten rozdział, po ostatnim wypadłaś cienko

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest nieziemski i nie wiem co kometatorka powyzej ma na mysli, bo jest znakiomity, chyba sie nie zna !. ; * ; )
    Miśka<3

    OdpowiedzUsuń