Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 31 lipca 2012

:)


pisze to dalej ale 

blog o miłoci na odległość 
naprawde sie staram i zaczynam 

niedziela, 15 lipca 2012

Uwaga

Przeczytałam a nawet usłyszałam i to nie tylko od jednej osoby że nie czytacie już mojego bloga
że pisze coraz gorzej .. I ze mi to już nie wychodzi 
Chodzi o to że są wakacje, nie moge dodawać codziennie rozdziałów bo nie jestem nawet 
w domu na własnym laptopie.
Usłyszałam też że dziewczyna która pisała ostatni rodział ( gościnny )  pisze lepiej odemnie
i nie mówie że tak nie jest bo szanuje ją za to bo naprawde dobrze pisze
Dlatego chyba poprostu Usune bloga albo nie bede dodawać wiecej rozdziałów
Nie miałam ostatnio weny bo byłam chora przez dłuższy czas ..
Wiec Chyba zawieszam lub usuwam. Nawet nie zauważycie :)
dziekuje wam za wszystko i jeżeli chcecie coś jeszcze dodać jak to ja źle pisze
po prostu napiszcie poniżej ..  
Kocham Was <3 


zapraszam na moj drugi blog jeżeli chcecie jeszcze wogóle czytać 
co kolwiek odemnie .. 

piątek, 13 lipca 2012

rozdział 5

Kilka dni później * 
Wstałam jak zawsze o 8, sama nie wiem czemu. Gdyby nie ból w kręgosłupie to było by okej, byłam wykończona wczorajszym treningiem a do tego łóżku w autobusie który jeździł z miejsca do miejsca było tak nie wygodne. 
- Wstawaj - wrzasnęła Erma, jedna z tancerek Justina, chyba jedna z najmilszych, praktycznie to tylko z nią mogłam porozmawiać, nie licząc chłopaków z naszej grupy.
- Wstałam  - powiedziałam nie chętnie i dostałam poduszką w twarz.
- Dzięki - kiwnęłam głową i zeszłam z łóżka wchodząc do łazienki. Wcale nie było mi łatwo umyć zęby bo autobus jeździł jak oszalały, nie wiem po kamieniach jeździli czy coś.
- Długo Jeszcze ?- wrzasnął Justin, roześmiałam się sama do siebie myjąc zęby.
- A Co Chcesz ? Masz Jeszcze dwie inne łazienki - powiedziałam nie mając pojęcia czy to zrozumiał. 
- Marze O Kawałku pasty do zębów i  był bym ci wdzięczny gdybyś mi jej trochę dała - powiedział błagalnym  głosem a ja otworzyłam drzwi od łazienki, widziałam się w lustrze jak wyglądałam ale tak naprawdę nie obchodziło mnie to. Wzięłam pastę do zębów a w drugiej ręce trzymałam moją szczoteczkę, Nałożyłam na jego fioletową szczoteczkę trochę pasty, tak naprawdę nie można było powiedzieć że trochę bo nie było jej prawie widać. Spojrzał na mnie jak na idiotkę a ja wróciłam do mycia swoich zębów.
- Zwariowałaś ? - sam się roześmiał patrząc na mnie. 
- Chciałeś " kawałek " pasty, Nie mówiłeś ile - powiedziałam patrząc na jego odbicie w lustrze, jego mina była nie do opisania, nie wytrzymałam i roześmiałam się. Wyciągnęłam w jego stronę pastę by ją wziął ale on nawet nie drgnął.
- Nie Chcesz to nie - uśmiechnęłam się chowając już pastę.  W Pewnej chwili się ocknął.
- A Tak proszę -  powiedział a ja ponownie się roześmiałam, podałam mu pastę i wyszłam udając się do mojego " pokoju " Tam założyłam na siebie  ( to )  i wyszłam na świerzę powietrze, co oznaczało że się zatrzymaliśmy. Byliśmy w wielkim parkingu, w Londonie, Tak to właśnie tu miał odbyć się dzisiejszy koncert Justina.   
***
Godzina do koncertu, a wszystkim zaczęło odbijać, siedziałam z Ermą na schodach za sceną, nagle za rogu wybiegł Justin z pistoletem na wodę i zaczął na nas pryskać
- Zwariowałeś ! - wrzasnęła wstając z schodków, i chyba tego pożałowałam bo Petter jeden z tancerzów wytlał na mnie kubeł wody. Jak mówiłam zaczęło im odbijać i tworzyli bitwę na wody, spojrzałam na Erme dając jej znak i weszłyśmy do środka busa. nie było sensu się przebierać bo przecież same chciałyśmy się na nich zemścić, same nazbierałyśmy wody i wyszłyśmy. Justin akurat wybiegł  na róg gdzie wszystkie fanki go zobaczyły i zaczęły piszczeć.
______________________
KRÓTKIE >: ( 
kometnować to mi pomaga, i daje wene.
wiem ze pisze wtedy dla kogoś  : )

środa, 4 lipca 2012

Rozdział 4


Gościnna notka !
-Olivia, kochanie chcesz cały dzień spędzić w łóżku, taka piękna dzisiaj sobota-moja mama krzyczała z dołu, ciekawe, dlaczego dzisiaj była w takim dobrym nastroju, ale zbytnio się tym nie przejęłam. Zeszłam na dół w pidżamie żeby coś zjeść. 
-Masz zamiar spędzić dzisiaj cały dzień w domu?-Spytała pijąc kawę 
-Nie wiem –mruknęłam szykując sobie jedzenie 
-Poszłabyś gdzieś do miasta-upiła kolejny łyk 
-A tak naprawdę to, o co chodzi?-Spytałam nie miłym tonem 
-Mają przyjść goście i nie chce żebyś kręciła się po domu- wyrzuciła z siebie 
-Jak chcesz-wzruszyłam ramionami, poszłam na górę się przebrać. Moja mama jest mistrzynią w psuciu mi humoru od rana, może to byłby i przyjemny dzień, ale nie, ona musiała go zepsuć. 
Po przebraniu się i zrobieniu lekkiego makijażu postanowiłam, że zrobię sobie długą przejażdżkę rowerem po mieście, skorzystam z chwili wolnego i ładnej pogody, wyluzuję się trochę i zapomnę na chwilę o treningach i pracy, jaka czeka mnie w przyszłym tygodniu. 
Kariera tancerki na pewno nie była prosta, a co dopiero tancerki Justina Biebera.  
-Idę mamo-krzyknęłam stojąc w drzwiach. Wzięłam mój rower, który dostałam niedawno i jeszcze nie miałam okazji go przetestować. 
Był w moim ulubionym kolorze fioletowym. 
Włożyłam słuchawki mojego iPoda w uszy i ruszyłam przed siebie, przy ulubionej muzyczce lepiej się jechało. 
Jeździłam długo różnymi uliczkami, o jakich istnieniu nie miałam pojęcia, wjechałam w jedną z węższych uliczek, gdy nagle za mną zaczął się pchać czarny samochód. 
Pewnie jakaś gwiazdka gdzieś się śpieszy i szuka szybkiej drogi. Auto nie miało jak mnie wyminąć, ale ja jechałam dalej, gwiazdy też ludzie i powinni się przyzwyczaić ze nie wszystko dostają. Kierowca też był nie ustępliwy spróbował mnie wyminąć efekcie, czego straciłam równowagę i upadłam. Samochód się zatrzymał, ja leżałam na ziemi i patrzyłam z niedowierzaniem, kiedy z auta wysiadł Justin. 
-Bardzo przepraszam, ale … eeee… Olivia?-Zawahał się. 
-Tak, tańczę przecież dla ciebie – odparłam sucho. 
-wole żebyś tańczyła ze mną niż dla mnie – uśmiechnął się lekko i pomógł mi wstać. 
-Dzięki-też się uśmiechnęłam w zamian, że pomógł mi wstać 
-Nic ci się nie stało?-Spytał 
-chyba nie, chociaż trochę się obiłam-  
-to w zamian za to zapraszam cię na kawę- zrobił słodkie oczy, pewnie na inne dziewczyny to działa, ale ja się nie poddam. 
-mogę wrócić sama, dam radę- 
-Nie daj się prosić-chwycił mnie za rękę i pociągnął w stronę auta 
-Czekaj, a mój rower-szarpnęłam zatrzymując się. 
-Zmieści się-otworzył przede mną drzwi. 
Wsiadłam do samochodu nie byłam bardzo podekscytowana tym, że go spotkałam, w końcu to marzenie każdej dziewczyny a ja tak sobie biorę to na luzie. Może Justin był ładny, co ja gadam on jest śliczny, ale pewnie nie ma czasu na miłość jak to gwiazda musi robić karierę. 
Justin niezgrabnie włożył mój rower na bagażnik i pojechaliśmy. 
-Więc?-Spytał patrząc na mnie 
-Więc, co? – Nie rozumiałam. 
-Więc, co tu robiłaś?-Spytał wreszcie 
-Ah, dzisiaj rano mama postanowiła mnie wyrzucić z domu i musiałam sobie znaleźć jakieś zajęcie- zachichotałam. 
-No się to nawet dobrze, że cię spotkałem- cały czas się uśmiechał. 
Podjechaliśmy pod jakąś kawiarnię, wysiedliśmy a Justin rzucił tylko do kierowcy coś w stylu „wrócę sam”, zamówiłam sobie frappucino.  
Rozmawialiśmy całkiem długo przyciągając spojrzenia i obiektywy aparatów już widzę te nagłówki w gazetach, „Z kim JB spędził popołudnie” albo, „Kim jest nowa znajoma Justina”. Było mi też odrobinę głupio, kiedy Justin za mnie płacił, trochę jak na randce. 
-Daleko mieszkasz? – Spytał, kiedy wyszliśmy. 
-Kawałek-wzruszyłam ramionami. 
-Chodź odprowadzę cię – chwycił mnie za rękę chyba trochę się zapomniał, bo szybko ją odsunął. 
Szliśmy spacerem rozmawiając o tym wszystkim: mnie, nim, o jego karierze, mojej karierze, o muzyce i wielu innych rzeczach. 
Podeszliśmy pod mój dom, pociągnęłam za klamkę i drzwi były zamknięte. 
-Co jest do cholery?-Krzyknęłam wściekła – Pięknie moja mama sobie gdzieś poszła a ja zostałam na lodzie- 
-Olivia, spokojnie-położył mi rękę na ramieniu- Możesz zostać u mnie-spojrzał na mnie czekoladowymi oczami. 
-Nie chyba podziękuję, pójdę do mojej przyjaciółki za dobrze się nie znamy i wiesz- zgasiłam jego nadzieję na spędzenie ze mną czasu. 
-Jak chcesz, ale zawsze możesz na mnie liczyć, masz mój numer prawda?-Spytał 
-Mhm, chyba nie-wyciągnęłam telefon, zabrał mi go i wpisał tam swój numer – Dzięki- obdarzyłam go słodkim uśmiechem, on mnie też. 
-To do zobaczenia na próbie-dodał i poszedł w stronę swojego domu. 
Ja zadzwoniłam jeszcze do mamy, która poinformowała mnie, że wróci późno w nocy, bo ich imprezka gdzieś się przeniosła i zapomniała, że nie ma mnie w domu. 
Skierowałam się prosto do domu Kary. 

*** 
-On cię podrywa mówię ci-Kara nakręcała się coraz bardziej, siedziałyśmy w jej dresach na łóżku u niej w pokoju pijąc herbatę. 
-Głupia jesteś-chciałam w nią rzucić poduszką, ale opamiętałam się, bo trzymała herbatę. 
-Moje słowa spełnią się jeszcze kiedyś i wszystkie dziewczyny na świecie będą chciały cię zabić-roześmiała się. 
-Ja widzę, że już ci odbija, więc lepiej chodźmy spać już po 1 – przewróciłam oczami. 
-Sprawdźmy może czy Justin napisał coś na twitterze- zaproponowała. 
-No dobra- odpaliłyśmy jej laptopa. 
Justin dodał tylko jednego tweet’a dzisiaj: 
„ @Olivia Dziękuję za dzisiejszą kawę” 
Uspokojona trochę poszłam spać. 

_____________________________
Chciałam podziękować za gościnną notke pewnej dziewczynie
której imienia narazie nie podam bo nie mam : ) 
Ale napisze ; *