Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 29 kwietnia 2012

Rozdział 26

Obudziłam Się Rano i Zeszłam na dół gdzie spał jeszcze Justin Na kanapie. Była 6:30 wiec przecież nie bede go budzić bo ile chłopak może się szykować do szkoły. Co Prawda powinnam go jeszcze odwieść do domu, ale zrobię to jak już będę gotowa. Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się sama do siebie, nalałam sobie soku do szklanki i wróciłam na górę. Na sam początek pomalowałam swoje paznokcie na różowo, nie wiem czemu może teraz wyglądałam jak barbie no ale ja lubiłam ten kolor lakieru, był taki inny różowy. Założyłam na siebie ( to ) i pomalowałam się, Jak zawsze sypki puder, bo szczerze mówiąc nie potrzebowałam go wogólę,  ale  że jest słońce, a w słońcu skóra się błyszczy wolałam go używać. Zrobiłam bardzo cieniutką kreskę na dole oka i wytuszowałam rzęsy. Prysnęłam się pare razy perfumami i schowałam je do torebki wraz z długopisem i prawojazdy. Zeszłam na dół i usiadłam obok justina Który spał.
- Ej Wstajemy - zaśmiałam się
- Jeszcze 5 minut - obrócił się na drugi bok.
- Justin nie denerwuj Mnie bo urzyje innych metod wychowania - zaśmiałam się biorąc jabłko do ręki, po chwili jednak go odłożyłam bo mi się nie chciało.
- Za 5 minut odwożę cie do domu, no chyba że chcesz iść do szkoły ubrany jak wczoraj no to rozumiem - uśmiechnęłam się sama do siebie i wstałam.
- Dobra wstaje - powiedział nie chętnie i przetarł oczy.
- Wyspałeś się ? - zapytałam udając ciekawą, tak naprawdę to mnie to nie ochodziło, to raczej Ivy Powinna być opiekuńcza dla swojego chłopaka.
- Dobra wstawaj czekam w samochodzie - powiedziałam żucając mu kluczyki od domu by zamknął jak wychodzi. Po czym ja wyszłam, weszłam do samochodu i otworzyłam dach, Było za duszno jak dla mnie. Po chwili Justin wyszedł z domu zamykając go, Przynać muszę bo włosy miał fajne. Wysiadł i oddał mi kluczyki a ja ruszyłam pod jego dom.
- Poczekać na ciebie ? - zapytałam nie pewnie.
- Jeżeli chcesz ? - spojrzał na mnie zdziwiony tym pytaniem.
- Spoko - kiwnęłam głową i włączam płytę z muzyką.  (...)
Dobra, czekam 20 minut, ile może się szykować chłopak, gdybym wiedziała obudziła bym go o tej 6. Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do niego.
- Halo - zapytał.
- Nie halo tylko się ruszaj, jak baba normalnie - powiedziałam a przez okno jego domu zobaczyłam jego mamę, pomachała mi.
- No już idę  - powiedział wychodząc z domu.
- masz szczęście - powiedziałam gdy podszedl. Odjechałam z piskiem opon, kochałam to, każdy się wtedy patrzył. 5 minut później byliśmy pod szkołą. Wszyscy się spojrzali . Wysiadłam z samochodu i spojrzałam na niego.
- To Nara - powiedziałam przed szkoła i weszłam do środka a on poszedł do swojej elitki.
- Co Ty robiłaś z Justinem ! - pisnęła Emma.
- Oh nic, długa historia - zaśmiałam się biorąc książki z szafki i poszłyśmy na anglielski gdzie był też Justin.
Usiadłam obok Emmy zasypiając, Poszłam spać o 3 rano, przez Justina na dodatek. Obruciłam się by spojrzeć na niego a on opary o ławkę spał. Zaśmiałam się sama do siebie, spał dłużej odemnie a nie wyspany. Schowałam głowę w rece i sama zasypiałam.
- No prosze Prosze, Isabella zasypia już na pierwszej lekcji - powiedziała.
- Nie Moja wina że się nudze - powiedziałam nie podnosząc głowy.
- Bieber !  -  wrzasnęła i walnęła liniką  o stół. On Podskoczył i spojrzał na nią.
- Co Jak Gdzie ? - spojrzał na nią zdziwony.
- A Angielski - powiedział zamykając sporotem oczy a cała klasa wybuchła śmiechem.
- Ile Wy Macie lat ! - wrzasnęła Pokazała na mnie palcem i Na justina.
- Do Dyrektora !  - krzyknęła.
- Ja ? Za co ! ja nie spałam -  wstałam patrząc na nią.
- mam was dość, Tylko się kłócić umiecie, Powiedziałam do dyrektora - powiedziała, zrobiła się cała czerwona a cała klasa znów wybuchła śmiechem. Bieber wyszedł a ja patrzyłam na nią dalej.
- Eh Nie rozumiem pani - powiedziałam i wyszłam za nim biorąc moją torbę.
_________________
krótkie, wiem  błędy, wiem Przepraszam

sobota, 28 kwietnia 2012

Rozdział 25


Oh Pierwszy dzień w szkole, mam już wrogów i pierszą koze po szkole .. Właśnie z niej wyszłam, kochałam jak było tak cicho wychodząc z klasy zobaczyłam kolegów Justin. Zaczynałam mieć dość.
- O Lalunia Biebera - powiedział jeden do drugiego a raczej krzyknął. Chciałam wrócić się ale stali przy mojej szafce, podeszła, i otworzyłam ją.
- Co ty taka nie śmiała ? - zapytał jeden macając mnie po tyłku za co dostał w twarz.
- Nie Rób tego wiecej po pożałujesz - powiedział kładąc rekę na mojej szyji przyciskając się do szafki, miałam  doć tej szkolej elity.
- Dusisz mnie -  wyszeptałam nie mając siły oddychać.
- Może o to mi chodzi ? - patrzyła na mnie a drugi stał na czatach.
- Bieber może się tobą pobawić a ja nie ? - wyszeptał mrucząc zaciskając reke jeszcze mocniej co spowodowało brak tchu.
- Zostaw ją - usłyszałam nagle i zobaczyłam Justina ktory zaczyna się bić z jego " przyjacielem " przez co ja upadłam na ziemie, Wstałam otrzebując sie.
- Przestancie ! - wrzasnęłam patrząc na nich.
- Wy Wszyscy zachowujecie się jak dzieci ! - krzyknęłam jeszcze głośniej i wyszłam.
***
- Jezu jest strasznie gorąco - powiedziałam zamykając oczy. Miałam na sobie ( to bikini ). leżąc na gorącym piasku miałam nadzieje że się opalę . 
- Popieram, przydało by się jakie picie - powiedziała Emma.
- Ja przyniosę - wstałam zakładając okulary przeciw słoneczne, związałam włosy i podeszłam do budki, czułam wzrok jakiś chłopaków na sobie ale cóż. Wzięłam 2 drinki, dzieki temu że znałam barmana i wróciłam, podałam jednego mojej przyjaciółce i sama usiadłam. Zaczęłam pić drinka przez słomkę.
- Musimy Pogadać- usłyszałam nagle za swoimi plecami i się odwróciłam. 
- A Tak dzieki za " uratowanie " mi życia - powiedziałam nie patrząc na Justina a on wziął mnie za ręce i podniól, zaczął ciągnąć za rękę aż wkońcu się zatrzymał.
- nie Może Tak być że cała szkoła gada o naszym rozstaniu - powiedział mrożąc mnie wzorkiem.
- Więc dość tych gierek czego chcesz - dodał.
- Czego ja moge chcieć ? - zaśmiałam się ponętnie.
- Niczego Kochanie -  wyszeptałam mu do uszka i odeszłam kręcąc tyłeczkiem.
- ty Zacząłeś Ja nie skończe -  dodałam i usiadłam spowrotem obok Emmy

Wracałem z imprezy przechodząc koło domu Isabell, zaczynałem tęsknić za nią, od kąd wyszła z szpitala nie pozwoliła mi się nawet wytłumaczyć, Jeżeli chodzi o Ivy wcale nie chodziłem z nią, złapałem ją za rękę bo akurat chciała żeby pewien chłopak był zazdrosny, nie pozwoliła mi nic powiedziać. A skoro zaczęła tą głupią gierkę to się do niej dołączyłem. Idąc po woli wpadłem na chłopaków przez których Isabell wylądowała w szpitalu.
- Oo Jest nasz bohater - powiedział James a ja go ominąłem nie miałem ochoty wdawać się w bójki o godzinie 2  w nocy.
- O Boisz się ? - zapytał idąc za mną.
- Nie mam czego - powiedziałem wywracając oczami ale pomnie popchnął co spowodowało że upadłem na ziemię, zaczął mnie kopać wraz z jego kolegami. Ból wdał się w mój brzuch. Teraz żałowałem że nie wróciłem wcześniej z tej imprezy i nie wziąłem samochodu.
***
Jechałam właśnie samochodem w stronę domu, z daleka widziałam chłopaków na ulicy, zobaczyłam że jest tak James i z kimś się bije, kiedy zorientowałam się że to Justin gwałtownie zahamowałam. Wysiadłam z samochodu. 
- Zostaw go - wrzasnęłam a gdy zobaczyli że to ja odrazu uciekli, może dlatego że dostali papiery z sądu że jeżeli zbliżą się do mnie na 30 metrów grozi im więzienie. Podbiegłam do Justina i ukucłam.
- Jezu, wszystko ok ?  - zapytałam i zdałam sobie sprawę że głupie pytanie bo pluł krwią trzymając sie za brzuch.
- Zadzwonie po pogotowie - powiedziałam wyciągając telefon a on złapał mnie za rękę.
- Nie, Nie dzwoń, zaraz będzie lepiej  - powiedział nadal drugą reką trzymając się za brzuch. 
- Justin wcale nie bedzie lepiej - powiedziałam wyciągajac husteczki z torebki. Justin usiadł i wytrał usta które miał w krwi.
- Chodź Odwiozę cie - powiedziałam podając mu rękę.
- Nie Sam sobie dam rade zostaw mnie - powiedział i wstał z jękiem z powodu bólu.
- Nie Kłóć się ze mną, nie bedziesz teraz szedł do domu - powiedziałam otwierając drzwi od swojego samochodu a on wsiadł.
- Dziękuje ci - powiedział gdy jechałam w stronę mojego domu.
- Nie Dziękuj, zrobiłam co powinnam - powiedziałam patrząc na ulicę, po chwili byliśmy pod moim domem.
- Czemu jesteśmy u ciebie - zapytał zdziwony.
- Nie Pujdziesz do domu w takim stanie, a u mnie nikogo nie ma - powiedziałam wysiadając, a on wysiadł za mną, Widziałam że wszystko go bolało ale udawał twardego.  Weszłam do domu i wbiegłam po schodach, po chwili zeszłam i dałam mu jego bluzkę którą mu kiedyś zabrałam, wcale nie chciałam jej mu dawać bo to do niej przytulałam się jak mi było smutno, nadal nim pachniała, tymi jego drogimi perfumami którymi psikał się codziennie.
- Dziękuje - powiedział i zdjął bluzkę na której miał krew po czym założył tą którą mu dałam, zabrałam brudną i wsadziła do parlki a on usiadł. 
- Boli ? - powiedziałam stając na przeciwko niego z wacikiem który był nasączony wodą utlenioną, wytarłam mu rozcietą wargę. On syknął.
- Szczypie - uśmiechnął się delikatnie.
- Usiądł bedzie ci wygodniej - powiedział kładąc rece na moich plecach i przyciągnął mnie do siebie, usiadłam na nim okrakiem i wzięłam drugi wacik.
- Bardzo szczypie ? - zaśmiałam się patrząc w jego oczy.
- Trochę miej - uśmiechnął sie patrząc w moje oczy. Było jak kiedyś.
- Wtedy z Ivy .. ja z nią nie byłem - powiedział.
- Ah Nie obchodzi mnie to - uśmiechnęłam się sztucznie i wstałam z jego kolan, wyżuciłam waciki i usiadłam obok niego. 
__________________________
CZYTASZ-KOMETUJESZ 
Nie ma nastepnego rozdzialu jezeli nie bedzie wiecej niz 2 kometarze : ) 
-

piątek, 27 kwietnia 2012

Rozdział 24

Eh pierwszy Dzień szkoły, I Nowa Ja. Bynajmiej Miałam taką nadzieje i wierzyłam  w siebie, Do Szkoły miałam na 8,   Co prawda wcale nie musialam tam iść Bo College nie był Obowiązkowy  ale jednak wolałam mieć prawdziwą prace  gdy bede starsza. Wstałam chętnie z łóżka co było dla mnie dziwne ale chciałam wyglądać inaczej. Wzięłam szybki prysznic, wyprostowałam moje długie włosy, pomalowałam się sypkim pudrem, zrobiłam cieniutka kreseczke nas okiem i wytuszowałam rzęsy. Założyłam na siebie ( to ) . Gdy schodziłam na dół zastanawiałam się czy bedzie Justin .. Ale jakoś mnie to interesowało. Wzięłam jabłko .
- Ide pa ! - krzyknęłam birąc kluczyki od moje autka i  wyszłam. Po chwili odjechałam. Jadąc tak i śpiewając piosenke Call me Maybe Która leciała na mojej płycie w samochodzie gwałtownie zahamowałam bo jakiś samochód wyjechał mi z przodu. Po chwili zauważyłam że to Samochód Justina, Otworzyłam drzwi i krzyknęłam.
- Pojebało cie ! Nie Wiedzisz że mam pierszeństwo !  - krzyknęłam pokazując mu środkowy palec.
- Nie Denerwuj się, złość piękności szkodzi ! .. A nie tobie już nie zaszkodzi - zaśmiał się i zamnął szybkę od swojego samochodu, cofnął sie a ja odjechałam z piskiem opon.
- Żebyś się nie zdziwił -  powiedziałam sama do siebie.  Chwilę później zobaczyłam że on przyśpieszył i mnie wyminął, nie wiem chciał pokazać że jest lepszym piratem drogowym odemnie czy co. Wywróciłam oczami i po chwili byłam już pod szkołą, zaparakowałam samochód i wyszłam. Jak zwykle jakaś dziewczyna do mnie pomachała z nadzieją że jej odmacham, nie znałam jej i pewnie bym uśmiechnęła się do niej, ale przecież od dziś jestem zimną suką. Tak jak to stwierdził Justin. Podeszłam do mojej szafki i wystukałam pin by  ją otworzyć.
- Bu ! - podszedł do mnie Max, widziałam że dziewczny się na niego patrzą co oznaczało że Justin miał konkurencję. Skoro mowa o Justinie to szedł z swoją elitą przy boku trzymając za rękę Ivy, nie Miałam pojęcia co się zmieniło przez te 3 tygodnie. Wtedy zauważyłam że na szyji mam nadal od niego wisiorek, spojrzałam na Maxa i się uśmiechnęłam. Zdjęłam wisiorek i na oczach Justina wywaliłam do kosza, widziałam jego minę, i się z niej bardzo cieszyłam.
- Co Masz ? - zapytał Max.
- Fotografię - skrzywiłam się delikatnie, nie lubiłam jej bo mieliśmy zajęcia praktyczne, co oznaczało że musieliśmy robić sobie na wzajem zdjęcia ..
- A, Ja Informatykę - powiedział i pożegnaliśmy się. Jedyne Co mi nie przeszkadzało w tej szkole to to że Sama sobie Wybierałam przedmioty, wybrałam fotografie, projektowanie mody i makijaż.   No oczywiście do tego, obowiąskowa Matma i Angielski .. Gdy Szłam do klady " piękna " Ivy podstawiła mi nogę, zatrzymałam się przed jej nogą i spojrzałam na niąby
- A cie coś boli że tak się wyginasz ? - spojrzałam na nią jak na idjotka i ominęłam jej nogę w szpile. Poszłam dalej i weszłam jak zawsze spóźniona do klasy.
- Panno Isabello, ile razy mówiłem że na moją lekcjie się nie spóźniami, chociaż pierwszego dnia mogłaś przyjść wcześniej.
- Tak Tak Przepraszam - usiadłam obok Emmy która uśmiechnęła sie.
- Myślałam że nie przyjdziesz. - powiedziała mi na ucho. Lekcjia była ogólem ok, później projektowanie mody na której słuchaliśmy o różnych sławnych projektantach i 20 minutowa przerwa. Wyszłam 10 minut przed dzwonkiem z sali, i poszłam do szafki odłożyć książki. Było tak cicho że aż fajnie. Wtedy ktoś podszedł od tyłu i przytulił  mnie kładąc rękę na moich biodrach.
-Tęskniłaś ? - ogarnęło mnie ciepło napływające do mojego ciała dobrze znałam ten głos. Ale ogarnęłam się.  Zamknęłam szafkę i odwróciłam się przodem do niego, zobaczyłam jego 2 kolegów.
- Zostaw Mnie - warknęłam co nie było łatwe bo Justina usta były tak blisko mnie, czułam jego oddech na sobie.
- Przecież lubisz to - wyszeptał i musnął moją szyję a jego koledzy czyli Chłopcy któży chcą być fajni stali obok niego.
- Zostaw mnie powiedziałam ci już - odpchnęłam go lekko co spowodowało że przycisnął mnie do szafki co mnie zablało i cicho stęknęłam.
- Kiedyś Nie narzekałaś -  wyszeptał mi do ucha uśmiechając się.
- Bede krzyczeć jeżeli na tym ci zależy - uśmiechnęłam się cwaniacko pozalając mu na wszystko byle tylko czuć że jest obok.
- Krzycz -  zaśmiał się.
- Dobra skoro tak gramy, to jeszcze zobaczymy -  wyszeptałam mu do ucha, odepchnełam go mocniej od siebie i odeszłam, w tym czasie zadzwonił dzwonek.
***
- Czego on chciał ? - zapytała Emma.
- Ale kto ? - zapytałam zdziona.
- No Justin, widziałam przez szybę od drzwi, miałam lekcjie na przeciwko, zresztą wszyscy widzieli - powiedziała, a ja miałam nadzieje że byliśmy sami, no i jego 2 przydupasy ..
- Eh Sama nie wiem, ale skoro chce tak grać to bedzie miał - powiedziałam birąc sałatkę. Usiadłyśmy a jakieś dziewczyny podeszły. 
- możemy ? - zapytały z uśmiechem.
- Em Nie Zajęte ? - powiedziałam i wywróciłam oczami.
- Zapomniałam o soku - powiedziałam i wstałam, podeszłam do szafki z napjami i wzięłam jabłkowy, kochałam go, Idąc szłam ostrożnie bo zgubiłam zakrętkę. Zobaczyłam Justina , przeszłam obok niego  nie zwracając na niego uwagi ale jego kolega chyba chciał inaczej, popchnął mnie delikatnie ramieniem co spowodowało że cały mój sok wylądował na bluzce mojego byłego, a teraz już wroga.
- Pojebało cie ! - krzyknął na całą stołówkę. 
- Podziękuje Swojemu koledze, ale przyznam że ci do twarzy - zaśmiałam się cicho wciskając mu do reki pustą butelkę po soku i odeszłam. Zaśmiałam się sama do siebie i usiadłam obok Emmy. Justin tylko na mnie spojrzał, żucił butelkę do kosza i odszedł kierując sie w stronę łazienki.
- Będziecie Się teraz tak zachowywać ? - zapytała lekko zirytowana Emma.
- Dopuki nie Usłyszę słowa przepraszam Tak - powiedziałam zadowolona i wziełam się za sałatkę. 
__________________________
I Jak ? Wiem Błędy są -.-
Przepraszam. Pare osob napisało do mnie na gg ( 13931029 )
że chcą moje zdjęcie, wiec jestem miła i daje linka do mojego photobloga : )
+ BŁAGAM klikajcie reklamy po boku te napisy itp : ) 

czwartek, 26 kwietnia 2012

Rozdział 23

- Justin zwolnij  - powiedziała zdenerwowana Emma która powstrzymała go od pójścia i spotkania James'a. On nie odezwał sie jadąc jak naszybciej w kierunku szpitalu. Na liczniku było już ponad 200 na godzine a on ciągle dodawał gazu.
- Justin ! - krzyknęła Emma a on zatrzymał sie gwałtwonie. Ona cieszyła się w tym czasie że nie jachał nikt za nimi bo było by wielkie BUM. Gdy tylko dojechali Justin wybiegł z samochodu i wbiegł na 3 piętro nie zważając na Emme Która weszła do windy. Był pierwszy, gdy tylko zobaczył pokuj w którym leżała Isabell chciał wejść ale lekarz go od ciągnął.
- Musze do niej wejść ! - krzyknął a lekarz pokiwał głową na nie.
- Usiądź i czekaj - uśmiechnął sie delikatnie, pomimo że był to wymuszony uśmiech. Justin usiadł i spojrzał na Emme Która szła w jego stronę.
- I Co ? - zapytała.
- Nie wiem, nic nie wiem - schował swoją twarz w dłonie.
- To moja wina gdybym nie prosiła jej żeby wyszła nic by się nie stało -  wyszeptałam Emma z zaszklonymi oczami.
- Nie mów tak - odpowiedział chłopak o czekoladowym wzroku i wstał. Nagle lekarz wyszedł z pokoju i pokiwał głową że możemy wejść.
- Ale pojedynczo - powiedział.
- Idz - powiedziała przyjaciółka. Justin wszedł do pokoju patrząc na Isabell która leżała. Spała, może nie sam tego nie wiedział. Usiadł obok i spojrzał na jej jasną cerę złapał ją za rękę i ścisnął ją delikatnie.
- Przepraszam .. Mogłem wyjść z tobą -  wyszeptał a ona otworzyła po woli oczy ściskając jego rękę.
- Nie mów tak -  wyszeptała cicho, nie miała na to sił. Czuła ból w całym ciele. 
***
Trzy Tygodnie później a ja ciągle lerzałam w szpitalu, pomimo że nic a nic mi już nie było, marzyłam żeby Emma w końcu weszła i powiedziała że idziemy. Siedziałam już przebrana i czekałam na nia bawiąc sie swoim telefon. 
- Może to dziwne ale widziałam dziś Jusina z Ivy, myślałam że oni się nie lubią - powiedziała zdziwona wchodząc do pokoju w którym lerzałam, Strasznie sie cieszyłam że to prywatny szpital.
- Em ? mile Powitanie-  zaśmiałam się patrząc na nią.
- No Cześć - musnęła mój policzek. Szczerze mówiąc nigdy nie byłam jakoś bardzo przekonana co do Ivy, była niską dziewczyną, miała długie brązowe włosy no i do tego brązowe oczy, Może i była ładna no ale ten jej charakterek, nie mogłam go przeżyć.
- To Co mówiłaś O Justinie ? - zapytałam schodząc po schodach gdy dostałam już wypis.
- że Widziałam go dziś z Ivy ... - zacieła sie a ja spojrzałam na nią.
- No i ? - patrzyłam na nią uśmiechając sie dalej.
- No nic - powiedziała ale widziałam że coś jest nie tak.
***
Weszłam do domu a tata się na mnie żucił, znów nie pił z czego się cieszyłam.
- Tęskniłem za tobą - powiedział.
- tak Widziałeś Mnie wczoraj - zaśmiałam się patrząc na niego, gdy wchodziłam po schodach zobaczyłam mojego kochanego brata.
- Cześć - mruknął i poszedł dalej na co ja sie zaśmiałam. Jakoś miałam dobry humor, może dlatego że wyszłam w końcu z tamtąd. I Właśnie wtedy przyszło mi do głowy że za 2 dni wracamy do szkoły bo wolne się kończy, cieszyłam się że nasza szkoła daje dużo wolnego. Wzięłam długą kąpiel, gdy z niej wyszłam jak w zwyczaju miałam wyprostowałam moje włosy i pomalowałam się, dokładniej mówiąc to trochę pudru sypkiego i wytuszowałam moje rzęsy kochałam je, mogłam je malować z 20 minut. Haha. Założyłam na siebie ( to ) . Zeszłam na dół.
- ładnie dziś wyglądasz - powiedział mój tata co mnie zdziwiło.
- Dziękuje ? - zaśmiałam się zakładając buty.
- Poczekaj - podszedł do mnie i dał mi kluczyki.
- Co To ? - zaśmiałam się.
- Pamiętasz jak zawsze mówiłaś że stać nas na wszystko a samochodu nie chce ci kupić ? - patrzył na mnie.
- No Pamiętam - patrzyłam na niego.
- To Już masz , w garażu stoi twój prywatny samochód.- powiedział wciskając mu kluczyki, Zaczęłam piszczeć I skakać.
- Jeju Dziękuje - uśmiechnęłam się.
- Czekaj Jeszcze Jedno chciał bym ci kogoś przedstawić - powiedział a z skalonu wyszła jakaś kobieta, Na oko miała 29 lat, troche za młoda, miała czarne włosy i była całkiem ładna, buty miała wysokie na cieniutkim obcasie, co już mi się podobało.
- To Jest Viktoria, moja przyjaciółka - powiedział tata a ja nadal na nią patrzyłam.
- Miło mi Viktoria Jestem - powiedziała podając mi rękę.
- Cześć, Isabell - uśmiechnęłam się patrząc na nią, Styl miała nawet fajny.
- Dobra nie ważne ja ide, paa - krzyknęłam wychodząc i weszłam do garażu, Zobaczyłam moje czarne cudeńko. Dach był otwierany co już mi się podobało, wsiadłam do środka i wyjechałam zadowolona. Teraz się cieszyłam że jednak mam to prawojazdy, tym czasowe ale to sie zmieni za 2 miesiace jak bede miala 18.
Podjechałam pod dom Emmy i wysiadłam, zobaczyłam jak ona wylatuje z domu piszcząc.
- To Twoje !?- krzyknęła a ja zaczęłam się śmiać.
- No moje Moje - uśmiechnęłam się.
- Leprze Niż Justina, Tylko mu nie mów - zaśmiała się rownież.
- A Propo Justina to .. - patrzyła na mnie i kiwnęła głową, nie wiedziałam o co jej chodzi połknęłam moją mrożoną herbate dalej ciągnął ją przez słomkę, obdruciłam się i zobaczyłam Justina z Ivy idzący za rękę, poczułam ukłucie, ale stwierdziłam że będę silna, ta sprawda z szpitalem wzmocniła mnie fizycznie i psychicznie.  Ruszyłam pewnym krokięm w stronę moje " chłopaka " i osobie której nie nawidziłam.
- Cześć Kochanie - uśmiechnęłam się i musnęłam czule jego usta. Jego mina była nie wiarygodna widziałam minę Emmy która zaczęła się śmiać.
- No ładnie ładnie, ja leże w szpitalu a ty puszczasz się z innymi ? - powiedziałam dalej się uśmiechając a on natychmiastowo puścił rękę dziewczyny.
- Justin kto to jest - powiedziała Ivy.
- Przecież Mnie znasz, mam imie - powiedziałam  uśmiechając sie.
- Eh mowe Ci zabrało ? Może ci jakoś pomoge ? - poklepałam go po ramieniu, rozejrzałam się i zobaczyłam chłopaków z skate parku, bez chwili zastanowienia wylałam na niego mrożoną herbatę.
- Pomogło ? - zapytałam a on mnie zmroził wzrokiem.
- Chyba nie - pokiwałam głową i zmarszczyłam zabawnie nosek.
- Szcześcia - dodalam odchodząc z uśmiechem na twarzy.
- Ale Isabell .. - chciał coś powiedzieć idąc za mną.
- nie Pisz Nie Dzwoń , Zapomnij  - powiedziałam idąc dalej, chłopaki stali już koło Emmy macając mój samochód.
- Możesz go nie dotykać ? - zaśmiałam się patrząc na Maxa.
- Twoje ? - patrzył na mnie.
- A no moje, moje cudeńko - zaśmiałam się przytulając po kolei z nich.
- Emma jedziemy ? - spojrzałam na nią i pożegnałyśmy się ruszyłyśmy w stronę centrum.
Od Dziś jestem inną osobą, skoro woli Takie .. 
Postanowiłam w myślach
_________________________
mam proźbe, mogli byście klikać w reklamy po bokach  ?
Chce być szczera wiec powiem wam że zarabiam na tym
na nową lustrzankę gdyż zajmuje się fotografowaniem również
PRZPERASZAM ZA BLEDY !

wtorek, 24 kwietnia 2012

Rozdział 22

Była Już 23, a jego rodzina cały czas siedziała przy stole i rozmawiała o tym jak to było w ich czasach. Nagle dostałam sms od Emmy " Błagam cię wyjdź przed dom Justin , sama prosze :c " Nie wiedziałam co się działo.
- Zaraz Przyjdę Kochanie, Chyba coś sie stało bo Emma do mnie napisała - wyszeptałam mu na ucho, a on musnął mój policzek. Wyszłam i zobaczyłam Emme. Było coś z nią nie Tak patrzyła na mnie dziwnym wzrokiem.
- Wszystko Dobrze?  - podeszłam do niej i ją przytuliłam a ona się odsunęła.
- Przepraszam .. - wyszeptała.
- Za co mnie przepraszasz . - spojrzałam na nią i nagle poczułam jak ktoś mnie ciągnie do tyłu. Pisnęłam dość głośno, można było nawet nazwać to krzykiem.
- I Co już nie jesteś taka twarda jak kiedyś ? - powiedział chlopak którego znałam. Jeden z nich mnie trzymal w drugi patrzył. Pamiętam że za nim poznałam Justina imprezowałam z nimi, narkotyki codziennie imrezy i te sprawy. 
- Nie Odezwiesz sie do starego kolegi ? - mówił z wrednym wzrokiem, jeździł nożem delikatnie po mojej szyji, nie czułam bólu bo nic się jeszcze nie działo. Miałam ochotę krzyknąć, zacząć się drzeć Błagać o pomoc ale nie wiedziałam. Spojrzałam na Emme, wiedziałam że nie robi tego specjalnie. Znając życie zmusili ją. Znałyśmy się od dziecka, znała mnie, dałam jej znak, by najmiej próbowałam żeby krzyknęła Justin imię. Czułam się jak w jakimś pieprzonym filmie. Chwile później upadłam na ziemie a on ukucnął za mną. Emma zaczęła krzyczeć a ja modliłam się w myślach żeby Justin usłyszał. Co Nie było takie łatwe bo jego rodzina cały czas o czymś gadała.  Przejechał delikatnie nożem po mojej ręcę robić małą kreskę. Jęknęłam z bólu.
- Najwyraźniej wolisz to niż seks, ostatnim razem nie nażekałaś - powiedział za co dostał odemnie z liścia. Zastanawiałam się jak 17 letni chłopak może być taki wredny i inny od wszystkich. 
- O Nie Tak się  nie bedziemy Bawić - krzyknął i wbił gwałtonie nóż w mój brzuch, jęknęłam głośno z bólu i położyłam reke na ranie , widziałam krew a głowie zaczęło mi się kręcić. 
**  W tym Samym czasie W domu Justin
Mama Justina podeszła do okno, gdy usłyszała pisk, który wydawał się jej znany. Zajrzała przez fierankę i zobaczyła Isabell z jakimś chłopakiem. 
- Justin chyba powinieneś to zobaczyć - powiedziała do swojego syna a on podszedł do okna. Wtedy zobaczył jak Isabell policzkuje pewnego chłopaka a on robi jej krzywdę, jej najważniejszej dziewczynie swojego życia. gdy Emma zaczęła krzyczeć do okna podleciała cała rodzina. Justin wybiegł z domu.
- Justin Wróć ! Nie Bedziesz Się w To Wtrącał zadzwonie na policje ! - krzyknęła.
**
Czułam ból, tylko i wyłacznie to, leżałam na ziemi nagle moim oczom ukazał sie Justin.
- Justin  - wyszeptałam, czułam jak oczy mi się zamykają. 
- O Przyszedł nasz bohater - powiedział James, chłopak którego tak nie na widziłam. Widziałam że Justin daje znak Emmie żeby uciekała. 
- bez Noża nie dał byś rady ? - spojrzał na niego i wstał. Podeszedł do niego i spojrzał mu w oczy. Widziałam między nimi nie nawieść.
- Dawno cię nie widziałem, już ponad rok -  powiedział Justin a ja się zdziwiłam, oni się znają ? 
- No Widzisz, a teraz się spotykamy w takiej miłej sytuacji - powiedział James i żucił nóż na ziemie. Po chwili zaczęła się bitwa, zamknęłam na chwilę oczy i straciłam orjentacjie co się dzieje. Gdy otworzylam oczy zobaczyłam Justina, i nikogo wiecej. Wziął mnie na rece.
- Krew ci leci -  wyszeptałam i wytarłam kącik jego ust. 
***
- Mamo zrób coś ! - wrzasnąłem widząc że Isabell nie może oddychać.  Podeszłem do niej i złapałem za reke.
- Justin ja nic nie moge zrobić, za chwile będzie pogotowie - powiedziała gładząc ręką moje plecy.
- Justin ... Kocham Cie -  wyszeptałam Isabell.
- Ja Ciebie tez  - powiedziałem a oczy mi się zaszkliły.
- Popsułam cały wieczór twojej rodzienie przepraszam - wyszeptała, widziałem że oczy jej sie zamykają.
- Isabell patrz na mnie - ścisnąłem jej reke a ona nie dała mi żadnej reakcji.
- mamo .. - spojrzałam na nią.
- Spokojnie tylko zemndlała - powiedziała siedząc przy niej, wiedziałem jej ranę i tą krew. Usłyszałem sygnał karetki.
- Zabije kurwa knoja zabije go ! - wrzasnąłem i biorąc po drodze kluczyki od samochodu wyszedłem.
- Justin wróć ! Natychmiast !  - wrzasnęła mama ale ja juz nie zwracałem na to uwagi, wsiadłem do samochodu i odjechałem . 

_______________
hahaha Dramatycznie i nudawo -.- nie podoba mi sie  -.-
NADAL PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY NIEGLUGO ICH NIE BEDZIE 

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Rozdział 21

- Nie chcę nigdzie jechać - wyszeptałam wtulając się w mojego chłopaka.
- Nie powzole na to a jeżeli to jade z tobą - powiedział przytulając mnie do siebie mocniej, pogładził moje plecy. 
- Tak Tak, Justin dobrze wiesz jak bedzie .. - wyszeptałam jeszcze ciszej zacinając się. 
- Nie Przejmuj się tym na razie, mamy jeszcze trochę czasu, coś się wymyśli - uśmiechnął się patrząc w moje oczy, musnął czule moje usta. 
***
Weszłam do domu okolo 1 w nocy, widząc przez okno jeszcze Justina. Zdjęłam moje szpilki wchodząc po schodach by nie obudzić taty i brata.  
- Gdzie Byłaś - zapytał mój ojciec stojący za mną. Prawie dostałam zawału, byłam pewna że każdy już śpi. 
- Co cie to obchodzi - powiedziałam wyciągając z szafki bluzkę która należała do Justina, Lubiłam zabierać mu bluzki i bluzy które pachniały jego perfumami, nim. 
- Możesz wyjść proszę ? Chce się przebrać - powiedziałam zamykając przed nim drzwi od mojego pokoju. Rozpięłam zamek od mojej sukienki, a po chwili leżała ona już na ziemi, założyłam na siebie koszulkę i spodenki. Zmyłam mój makijaż i weszłam do mojego cieplutkiego łóżeczka. Była już 1:30. Spojrzałam na ekran mojego telefonu na którym Widziałam jedną nie oderbaną wiadomość.
" Dobranoc skarbie ; * "
Uśmiechnęłam się sama do siebie, lubiłam gdy pisał mi takie sms na dobranoc.
" Dobranoc, kocham Cie <3 "
Otworzyłam laptopa, nie czułam zmęczenia. Weszłam na facebooka zobaczyłam pare nie odbranych wiadomości, nie znałam połowe osób jeszcze ze szkoły mnie dodawali. 30 minut później odłożyłam laptopa pod łóżko i zeszłam na dół napić się soku.  Nalałam sobie pomarańczowego do szklanki i wypiłam, przeszłam przez pokój i zobaczyłam śpiącego tatę na łóżku, podeszłam chcąc go przykryć. W jego ręku zobczyłam butelkę wódki, co oznaczało że znów zaczął pić, No tak z nałogu się nie wychodzi .. Wróciłam z powrotem na górę i położyłam się gasząc światło. Po 15 minutach zasnęłam.

***
Około godziny 9 obudziły mnie promienie słońca wpadając przez moje okno, oznaczało to że zapowiada się ciepły dzień. Wstałam z łóżka  i udałam się do łazienki gdzie wzięłam kąpiel. 20 minut później wyszłam z wanny owinięta ręcznikiem. Rozczesałam, wysuszyłam i wyprostowałam moje ( długie blond włosy. )
Otworzyłam szafę i spojrzałam w nią, zastanawiając się w co się dziś ubrać, po chwili byłam już ubrana w ( to ) i Wzięłam mój telefon do ręki. Postanowiłam że się przejdę do Emmy, Zeszłam na dół i zobaczyłam mojego ojca nadal śpiącego . założyłam buty i po prostu wyszłam. Poczułam wibracje w mojej kieszeni, gdy wyjęłam telefon zobaczyłam napis  " Justin "
- Halo - odebrałam.
- Cześć Skarbie -  gdy usłyszałam jego głos na mojej twarzy pojawił sie uśmiech.
- Co Robisz ? - dodał.
- ide Do Emmy A później chyba skate parku nie ? - zaśmiałam sie.
- No Okej za Godzine ? - zapytał.
- No Spoko - uśmiechnałam sie dalej idąc przez park.
- Wszystko ok ? - zapytał, wiedział kiedy coś nie tak kiedy jestem szczęśliwa kiedy nie, nie wiem jak on to poznawał.
- Yh Tak, ojciec znów zaczął pić -  powiedziałam do telefonu wzruszając ramionami.
- Przykro mi - powiedział.
- nie ma Czemu, to za godzine w Parku kocham Cie - rozłaczyłam się. Chwilę później byłam u Emmy. Zapukałam raz - nic, Drugi - nic, Trzeci - nic  Gdy Już Odchodziłam drzwi sie otworzyły i zobaczyłam Emme w Długiej koszulce. Znałam tą koszulke była ona Maksa Chłopaka którego nie dawno z nimi poznałam.
- Em przeszkadzam Ci W czyms ? - zmieszałam się a ona zmierzyła mnie wzrokiem.
- A Dobra przyjdę później - zaśmiałam się i wyszłam z jej ogródka. Zaśmiałam się sama do siebie i ruszyłam w stronę domu Justina. Gdy Już Byłam Pod jego domem zadzwoniłam, Bo przeciez nie bede pukać Bo i tak nie usłyszy w tym jego wielkim domu. Po chwili drzwi otworzyła mama Justina.
- Isabell, cześć - uśmiechnęła się do mnie.
- Dzień dobry jest Justin ? - patrzyłam na nią trochę zmieszana bo po wczorajszym jak wyskoczyłam na mojego tate przy niej.
- Tak proszę wejdź jest u siebie -  uśmiechnęła się a ja weszłam. Ściągnęłam buty i weszłam po schodach na górę. Zapukałam w jego drzwi  i weszłam do pokoju.
- Tak Szybko? Już Się Stęskniłaś Za Moim Głosem ? - zaśmiał się.
- Jak Bym się stęskniła za głosem to bym zadzwoniła, stęskniłam się za całym tobą - podeszłam i usiadłam mu na kolanka. 
- Co mam przez to rozumieć -uśmiechnął sie cwaniacko i wsunął rękę pod moją bluzkę w drugą położył na moim tyłu.
- Justin Chyba ci sperma piątą klepkę zalewa - zaśmiałam się i zabrałam jego rączki, splotłam nasze paluszki i musnęłam jego usta.
- Mama dziś robi rodzinnego grila, rodzinnego czyli pare osób z rodziny i reszta znajomych -  uśmiechnął sie do mnie. 
- Aha ? - zaśmiałam się patrząc w jego oczka.
- No I Ja cie zapraszam - uśmiecha sie.
- Mnie ? Co Ty Ja  nie rodzina - zaśmiałam sie cicho i wtuliłam sie w niego, patrząc w tym czasie w jego laptopa. Dokładniej mówiąc to na jego tapetę na której byliśmy obydwoje, mimowolnie uśmiechnęłam się sama do siebie.
- Ok Przyjdę - uśmiechnęłam się i musnęłam jego szyję dalej przytulając sie do niego.
- Poznasz moją babcie - uśmiechnął sie.
- mam Się Bać ? - odlepiłam się i spojrzałam w jego oczka.
- Nie Co ty - zaśmiał sie i zeszliśmy za rękę na dół.
***
Gdy byliśmy u mnie  w pokoju patrzyłam w szafę. 
- Mam sie ubrać elegancko czy na luzie -  zaśmiałam sie.
- Normalnie to tylko gril - uśmiechnął sie leżąc na moim łóżku i jedząc jabłko.
- Gril z twoją rodziną, musze jakoś wyglądać prawda ? - wyjęłam z szafy ubranie i ściągnęłam z siebie ciuchy do samej bielizny. Widziałam jak Justin Się patrzy.
- Chyba mogłam wyjść do łazienki -  zaśmiałam sie patrząc na jego wzrok.
- Wcale nie - podszedł do mnie i przypchnął lekko do ściany która była za mną.
- Nie nie Nie Justina, ja się Musze Ubrać Zrobić fryzurę I Sie umalować - zaśmiałam się sama do siebie gdy on muskał moją szyję.
- Wcale nie musisz -  wyszeptał.
- Tak Justin muszę -  powiedziałam odpychając go lekko. Musnęłam jego usta i wsunęłam na siebie spodnie i bluzkę do tego sweterk, wieczorem robiło się chłodno. Wyglądałam ( tak ) . rozczesałam włosy i pomalowałam moje długie rzęsy. 
- I Jak ? - zapytałam patrząc na moje przystojnego chłopaka.
- Ślicznie, Jak zawsze -  uśmiechnął sie . 
___________________________________________________
Mam do was Proźbę, Możecie Jakoś Zareklamować mojego bloga
Np Jeżeli macie własnego, lub wysyłać  na gg czy coś
Była bym wdzięczna 
+ przepraszam za błędy ale mam nowy system i nie podkreśla mi znów
błędów :c Ale naprawie to : ) 

środa, 11 kwietnia 2012

Rozdział 20

Obudziłam się okolo godziny 10,  a dokładniej mówiąc zostałam obudzona przez Justina. Co Jak co ale chrapać on potrafił. Policzyłam do 10 i próbowałam zasnąć dalej ale nic. 
- Justin - szepnęłam i walnęłam go lekko w ramie.
- Coo - wymamrotał.
- Już Nic -  zaśmiał sie po cichu i przytuliłam się do niego. 
- Śpisz ? - wyszeptałam.
- Nie A ty ? - zaśmiał się moj chłopak i przejechał ręką  po moich nagich plecach.
- Też nie  - zaśmiałam się i musnęłam jego usta. 
- Jak się spało księżniczko ? - zagryzł moją dolną wargę z uśmiechem.
- Dobrze skarbie a tobie ? - zaśmiałam się i oblizałam swoje usta.
- Świetnie - uśmiechnął się i przejechał noskiem po mojej szyji.
- mrr Lubie To - zaśmiałam się patrząc głęboko w jego oczy.  
- Justin  ! - usłyszałam krzyk Justina mamy z dołu. Jego mina w tym momęcie była genialna. Automatycznie obydwoje zaczleiśmy szukać swojej bielizny i ja oczywiście zaczęłam się ubierać, a nie wychodziło mi to bo moje ubrania były na końcu Justina pokoju. On żucił mi jego bluzke.
- Zakładaj i śpimy -  śmieje się i wszedł spowrotem do łóżka.
- Razem ? - patrzyłam na niego.
- Tak nie marudź, nie chce słuchać że jest burel w domu - zaśmiał sie a ja szybko położyłam się i przytuliłam do niego. Chwilę później do pokoju weszła mama Justina.
- Justin - powiedziała cicho. On I to jego aktorstwo.
- Cooo-  wymamrotał, Z Trudem powstrzymywałam się od śmiechu.
- Powiedziałam żebyś posprzątał -  powiedziała  jego mama a on spojrzał na nią.
- Zaraz  - powiedział i zamknął spowrotem oczy, chwile poźniej jego mama wyszła z pokoju.
- Mówiłem - wyszeptał a ja się zaśmiałam.
**
- I jak Było U Justina ? - zapytała Emma przeglądając wieszaki z ubraniami w sklepie.
- Dobrze tak jak zawsze - usmiechnęłam się sama do siebie na myśl o dzisiejszej nocy.
- Czemu Się tak uśmiechasz ? - zapytała i zaczęła przymierzać buty. 
- ja ? Wydaje Ci się -  zaśmiałam się i wybrałam parę rzeczy.  Na sobie miałam teraz (  to
Nagle zadzwonił mój telefon.
- Cześć skarbie - uśmiechnęłam się sama do siebie a Emma spojrzała na mnie. Może Dlatego że nigdy nie mówiliśmy do siebie tak z Justinem.
- Moja mama zaprasza cię i twoje tate na kolację o 19 u nas. Możecie ? - mówił a w jego głosie słyszałam jak by się z czegoś cieszył. 
- No Dobra, spotkamy się wcześniej ? - zapytałam wciskając buta na obcasie, z ostatnim numerem.
- Tak w skate parku za godzine ? - zapytał.
- Yhym - zaśmiałam się bo nie dałam rady nic powiedzieć wciskając buta.
- To  Em nie wiem co robisz ale dozobaczenia - zaśmiał się i wyłączył się. Po chwili wcisnęłam buta.
- Idziemy za godzine do skate parku z chłopakami ? - spojrzałam na Emme a ona się zgodziła. Nie długo po tym przeszłyśmy się do mnie a ja przebrałam się w ( to )  i wyszłyśmy do skate parku. Po okolo 15 minutach już Tam  byłyśmy. Emmie pojawiły się Iskierki w oczach gdy zobaczyła Maksa A ja widziałam że Justin szepcze do Rayana coś na ucho gdy mnie zobaczyli. Uśmiechnęłam się lekko i odgarnęłam włosy na bok. Wbiegłam na rampę i usiadłam obok nich. 
- No chłopaki co tu tak samo romansujecie ? - zaśmiałam się i musnęłam Justina usta a on spojrzał na Rayana a on się tylko do niego uśmiechnął.
- mam coś Na głowie ? - patrzyłam na niego zdziwiona. 
- nie No Co Ty  - zaśmiał sie i zjechał deską na dół rampy do chłopaków i Emmy.
- Cześć Kotku - musnął moje usta  a ja pogłębiłam pocałunek. Bo Skoro Mamy już to za sobą moge się z nim publicznie całować prawda? Jego ręka powędrowała na moje udo a ja uśmiechnęłam się sama do siebie.
- Czemu twoja mama zaprosiła nas dziś na kolację ? - powiedziałam gdy oderwałam się od niego i złapałam go za rękę a on splotł nasze palce.
- Twój tata dostał awans i chcą o tym pogadać -  uśmiechnął sie.
- Aha no okej - odwzajemniłam uśmiech. 
- Przyjadę po ciebie około 19 - powiedział i przejechał noskiem po mojej szyji a ja się zaśmiałam. Kochałam jak to robił.  Zobaczyłam że Emma woła mnie palcem Wiec zjechałam jak z zjeżdżalni na dół a Justin poprawił czapkę i zaczął jeździć. Moja przyjaciółka wzięła mnie na bok. 
- Jak Tam zakochane gołąbeczki ? - zaśmiała sie.
- O Co ci chodzi ? - wywróciłam oczami i się zamiałam.
- Czemu Mi nie powiedziałaś ? - patrzyła na mnie.
- Ale czego ? - patrzyłam na nią dalej nie wiedząc o co jej chodzi.
- że Ty I Justin .. No wiesz -  zaśmiała sie.
- Skad Ci to przyszło do głowy ? - zaśmiałam sie dość dziwnie.
- Widać ? - spojrzała na mnie z uśmiechem i wróciła na rampę. Wzruszyłam ramionami i poszłam za nią.
**
Spojrzałam w lusterko. Moje długie blond włosy były rozpuszczone rzęsy  miałam wytuszowane a na sobie miałam ( to )  Kochałam szpilki, to było całe moje życie. 
- Isabell ! - krzyknął tata a ja " zbiegłam " na dół, o ile można było to nazwać zbiegnięciem w tych butach. Justin stał oparty o ściane w białej koszulce i patrzył na mnie z wielkimi oczami.
- Coo ? - zaśmiałam się i poszedłam do niego, musnęłam delikatnie jego usta a tata spojrzał na nas zdziwiony.  
- Udam że tego nie widziałem - powiedział zakładając buty, no tak on nie wiedział że jesteśmy razem ale nie sobie myśli co myśli. 
- To My poczekamy w samochodzie - powiedziałam i wyszliśmy. Wiedziałam że mój tata potrafi szykować się godzinami. Gorzej niż baba. Idąc słyszałam stukot moich obcasów. Musiałam być niska albo to Justin był wysoki bo nadal był wyższy ode mnie. Weszłam do samochodu siadając obok niego  z przodu.
- Ślicznie wyglądasz - uśmiechnął się i pocałował mnie delikatnie.
- Dziękuje a ty ładnie pachniesz - zaśmiałam się. 10 minut poźniej mo tata wsiadł do samochodu.
- To Ty możesz prowadzić młodzieńcze ? - spojrzał zdziwiony mój tata myślałam że wybuchne śmiechem.
- tato, On ma 18 lat - zaśmiałam się. Nie Długo później byliśmy i niego w domu.
- Słodko razem dziś rano wyglądaliście  - powiedziała Justina mama a ja zaktusiłam się kolacją którą jadłam, Justin poklepał mnie po plecach a ja napiłam się wody. Mój tata patrzył i nie wiedział o co chodzi w końcu nie wiedział że nie było mnie w domu a tym bardziej że byłam u Justina na noc. Jego mama zaśmiała się oatrząc na mnie.
- Ja już dziękuje  - uśmiechnęłam się odkładając talerz. Poczułam rękę mojego chłopaka na moim udzie pod moją sukienką. Uśmiechnęłam się sama do siebie i stwierdziłam że to był dobry wybór żeby usiąść obok niego przy stole. 
- A wiec chciałam podziękować i pogratulować twojemu tacie za projekt w mojej firmie, i ciesze sie że przyjąłeś moją propozycje wyjazdu do UK - skierowała sie tym razem do taty.
- To ja ci dziekuje że załatwiłaś nam tam dom, Isabell bedzie ci sie podobać - powiedział patrząc na mnie a ja na niego. Spojrzałam na Justina i złapałam go za reke pod stołem.
- Słucham ? - spojrzałam na nich wszystkich miejąc nadzieje że to sen.
- Wyprowadzamy się za miesiąc do UK - powiedział z uśmiechem a ja zacisnęłam rękę mojego chłopaka czując łzy w moich oczach.
- Nigdzie nie jadę - patrzyłam na mojego tate czując wzrok mamy Justina na mnie.
- Jedziesz kochanie masz już załatwioną szkołe - mówił tata dalej popijając szampana.
- W takim razie ja jade z nią - powiedział Justin wstając od stołu i spojrzał na jego mame. Po chwili wstał i wyszedł.
- Czemu mi to robisz? Teraz kiedy wszystko jest dobrze ? - patrzyłam na niego przez chwile po czym na jego mamę.
- Ale Isabell przecież to nie koniec świata - powiedziała mama Justina gładząc moje ramie. Wstałam i wyszłam całkiem szybko jak na te buty na zewnątrz do Justina. Siedział na schodkach przed domem chowając twarz w dłonie. Widać że był smutny. Usiadłam obok niego i położyłam rękę na jego kolanie.
- Skarbie ja do tego nie dopuszcze - powiedziałam patrząc na niego a on spojrzał na moje oczy, jego brązowe oczy były zaszklone. 
- Kocham cie Jesteś dla mnie wszystkim i nie chce cie stracić rozumiesz ? - patrzył w moje oczy a ja poczułam łezke na moim policzku.
- Chodź - wstał i złapał mnie za rękę. Wstałam za nim a on objął mnie w pasie.
- Gdzie Idziemy ? -  zapytałam gdy szliśmy spacerkiem Ta cisza mnie dobijała słyszałam tylko moje buty.
- Pokaże ci jedno miejsce - weszliśmy w głąb małego lasku na boku drogi i nagle zobaczyłam jak by mały park, była tam fontanna i ławki.
- Wow Nigdy Tu nie byłam - wyszptałam i spojrzałam na niego.
- przychodze Tu czasami jak mi źle -  uśmiechnął się i usiadł. Ja usiadłam mu na kolankach patrząc w jego czekoladowe oczy .
______________________________
CZYTASZ-PISZESZ

http://niesmiertelnoscisabell.blogspot.co.uk/

niedziela, 1 kwietnia 2012

Rozdział 19

Siedzieliśmy tam dość długo, aż zrobiło się ciemno.
- Dobra, ja będę się zbierała do domu - powiedziałam patrząc za zegarek na którym była 10, i wstałam z rampy na której siedziałam od 2 godzin bo nie miałam siły.
- Zostań u mnie na noc - powiedział Justin, widziałam wszystkich spojrzenie, w szczególności Maxa .
- Dobra spoko - usiadłam z powrotem  i przytuliłam się do Justina bo zrobiło się już chłodno.
- Jak Będziemy wracali to wstąpimy do mnie po rzeczy ok ? - spojrzałam na niego a on się tylko uśmiechnął i pokiwał głową. Po chwili wstałam i stwierdziłam że nie będę stała. Wzięłam deske Justina i stanęłam na niej jak głupia i zaczęłam się odpychać nogą. Chłopaki zaczęli się śmiać.
- Nie śmiać się ! kiedyś się nauczę - powiedziałam. Sekundę później zobaczyłam Maxa jak przejeżdża obok mnie.
- Pomóc  ci ? - spojrzał na mnie.
- A umiesz? Myślałem że tego trzeba się nauczyć - zaśmiałam się i stanełam w miejscu.
- Daj rękę i nie bądź taka wyprostowana bo polecisz do tyłu -  zaśmiał się a ja złapał jego ręki. Odepchnęłam się raz, dwa i jechałam.
- Jak się zabije to ty będziesz płacił za mój pogrzeb - uśmiechnęłam się. Po 10 minutach znudziło mi się i wróciłam do Justina. Oczywiście żebym  tam wróciła musiałam wdrapać się po rampie na samą górę, a buty miałam śliskie. Widziałam jak Justin śmieje sie ze mnie.
- No nie śmiej się tylko pomóż - zaśmiałam się również a on podał mi rękę i mnie tu wciągnął.
- Dziękuje- pocałowałam go w policzek i uśmiechnęłam się.
- Jak tam nauka jazdy z Maxem ? - powiedział nawet na mnie nie patrząc.
- Dobrze czemu pytasz ? - zerkałam na niego bo wiedziałam że chodzi mu o to że w ogóle z nim gadałam.
- Tak Sobie. Wracamy Już ? - spojrzała na mnie.
- Justin, mogę u ciebie zostać do 12 bo starej w domu jeszcze nie ma ? - zapytał Rayan.
- No Spoko, to idziemy ? - wstał, a ja złapałam go za rękę i też wstałam. Znów zjechałam z zjeżdżalni, kochałam to.
***
- Gdzie twoja mama ? - zapytałam Justina który siedział i był w swoim świecie rozmawiajac z Rayanem O jakiś Grach. Na odpowiedź dostałam tylko ręke Justina która jeździła po moim udzie nawet na mnie nie patrząc. Westchnęłam i wzięłam telefon do ręki bawiąc się nim.  Okolo 12 Rayan wstał i stwierdził że idzie. 
- Więc? - zapytałam gdy już wyszedł.
- Więc co ? - zapytał z zdziwniem. 
- Pytałam gdzie twoja mama - wywróciłam oczami  i wstałam idąc na górę do jego pokoju. Zdjęłam bluzkę i biorąc bez pytania otworzyłam Justina szafę i wyjęłam jakąś koszulke która sięgała mi do ud.
- No przepraszam, nie ma jej dziś - powiedział podchodząc do mnie i muskając mój kark.
- Nie Zakładaj jej - powiedział muskając moją szyje.  Nie Powiem żeby nie było to przyjemne, ale przecież robie mojego 5 minutowego focha.  Odsunęłam się od niego i założyłam bluzkę zsuwając z siebie spodnie. 
Wzięłam gumkę do włosów i związałam je. Czułam wzrok Justina na swoim ciele. Chwilę później położyłam się na łóżku i zgasiłam światło. Uśmiechnęłam się sama do siebie wiedząc że Justin tego nie widzi.
światło zapaliło się po chwili.  Obok mnie leżał Justin bez koszulki w samych bokserkach. nie Powiem, podobał mi się ten widok. 
- Skarbie - przejechał noskiem po mojej szyji.
- Co ? - zapytałam udając że zasypiam.
- nie Gniewaj się - musnął moje usta. 
- No nie gniewam, chce spac - powiedziałam, bo wiedziałam co chodzi Justinowi po myśli. Już to przerabiałam kiedyś z innym. 
- ok Dobranoc - odwrócił się plecami i zgasił światło. nie mogłam zasnąć i zaczęłam się wiercić. Odwróciłam się w stronę Justina i zobaczyłam jego że patrzy się na mnie. W Pokoju było ciemno ale wpadało światło z lapmy na zewnątrz. Widziałam dokładnie jego twarz.  Spojrzałam w jego ciemne oczy i nagle ogarneło mnie coś dziwnego. Pocałowałam go namietnie, a on zdziwony odwzajemnił. Po chwili pogłębił mój pocałunek, a ja leżałam na nim całując go. Jega ręka powędrowała na mój tyłek, który miał na sobie ty tylko stringi ale nie przeszkadzało mi to. Wiedziałam do czego nasze zachowanie dąży. Drugą rękę wsunął pod moją bluzkę, której już za chwile nie miałam. Nie Wstydziłam się bo to nie mój pierwszy raz, widziałam że mu się to podoba. 
_________________________________________
Pisać czy chcecie żebym pisała erotyczne sceny czy tak jak teraz i 
nagle urywka ?  

CZYTASZ-PISZESZ

Rozdział 18

Uwaga : )  wiec to moj blog, którego prawadze dalej ,  dalsza czesc gdyż na onet strasznie sie zawiesza -.-
  http://neversayneverandblv1.blog.onet.pl/     1 Część . 
__________________________________________________-
- Dobra chyba wszystko kupiłam - powiedziałam patrząc na Emme.
- Wszystko ? Chciałaś powiedzieć dosłownie wszystko, dziewczyno, sprzedawczyni w sklepie patrzyła sie na ciebie jak na miljonerke - powiedziała.
- Nie Moja wina że wszystko mi sie prawie podobało - zaśmiałam się siadając w kawiarence. Po chwili podszedł kelner. Zamówiłam czekoladowego szejka i oparłam się.
- chłopaki się pytali czy idziemy dziś do skate parku ? - zapytałam Emmy, a na jej twarzy pojawił się uśmiech.
- Spoko - udała obojętną co mnie roześmiało.
***
Zaczęłam chować wszystkie nowe ubrania do szafy, zostawiając na wierzchu to co chciałam założyć. Po chwili stanęłam przed lustrem ubrania " tak " i stwierdziłam że wyglądam całkiem fajnie.  Na twarz posypałam sypkim pudrem,  i zrobiłam sobie kreski, do tego pare pociągnięć tuszem. Wyprostowałam włosy i stwierdziłam że jednak trochę nudno tak bez muzyki więc włączyłam radio.
 " Chyba szykuje nam się nowy talent. Syn jeden z cerebrytek
nagrał ostatnio swój pierwszy singiel na święta a jednak
został odkryty teraz, piosenka staje sie hitem. "
Kolejna nastoletnia gwiazda z której zrobią nie wiadomo kogo.   W każdym bądź razie chłopak miał fajny głos,  i dziwiło mnie to bo był strasznie podobny do Justina. Siedziałam prostując włosy dalej i wsłuchałam się w głos chłopaka, a najbardziej w tekst.  ( piosenka )

" I przepraszam kochanie
Jeśli Cię odepchnąłem
Bo potrzebuję usłyszeć
I chcę, abyś wiedziała
Że nie obchodzi mnie to, jeśli nic nie dostanę

Wszystko czego potrzebuję to Ciebie tutaj
I że przepraszam jeśli Cię zraniłem
Ale wiem, że wszystkim tym, czego pragnę jesteś Ty
w te święta, w te święta, w te święta
Wszystkim tym, czego pragnę jesteś Ty
W te święta, w te święta, w te święta
Wszystkim tym, czego pragnę w te święta jesteś Ty
I nigdy nie chciałem robić tego sam

Kochanie wystarczy, abyś tutaj była
Tutaj przez te święta
Chcę tylko tego, jeśli poczujesz to samo
Bo jestem samotny kochanie
Chcę byś mnie przytuliła, kochanie
"

Z tekstu piosenki wyrwał mnie telefon, na wyświetlaczu pojawiło sie " Justin x "
- Halo - odebrałam z uśmiechem.
- Za Ile będziesz ? - zapytał.
- Zaraz będę, już wychodzę - powiedziałam rozczesując włosy
- Ok czekamy - powiedział mój chłopak rozłańczając się. Po chwili schowałam telefon i moje różowe słuchawki do torebki i wyszłam. Idąc po woli słuchałam muzyki i  jednym słowem mówiąc opalałam nogi.  Chwilę później byłam już w skate parku.
- Siema ! - krzyknęłam a wszyscy sie na mnie żucili. Kochałam ich wszystkich. Byliśmy jak jedna szalona rodzina, gorzej niż  w psychjatryku.  Gdy już się odemnie odlepiłi wbiegłam na rampę i przytuliłam się mocno do Justina siadając na nim.
- No to co tam  -  zaśmiałam się.
- Wygodnie ci ? - spojrzał na mnie i musnął moje usta.
- Nie Narzekam, co tam się dzieje ? - pokazałam palcem na dwóch chłopaków  na desce i 4 dziewczyn na ławce które wzdychały.
- Nie Wiem, jacyś nowi się po pisują - powiedział wstając i wszedł na deske.
- Tak jak ty - zaśmiałam się i pokazałam mu język.
- Pójdę to sprawdzę - wstałam i zjechałam z rampy jak po zjeżdżalni. Znów będę miała brunde spodnie jak zawsze gdy wracam z skate parku. Postanowiłam że zrobie mój trik z słuchawkami. Wsadziłam je do tylnej kieszeni bardzo lekko by wypady po drodze.  Przeszłam tamtędy i w pewnym momencie słuchawki wypadły. Chłopak podjechał do mnie i mi je podał.
- Coś ci wypadło  - powiedział uśmiechając się do mnie. Miał na sobie czapke ale widziałam że miał dłóższ że włosy na bok, były brązowe, ubrany był ogółem spoko, oczy miał brązowe, można powiedzieć drógi Justin, tylko że ładniejszy ? Em, nie .. Coś mi się wydaje, nie ma ładniejszego chłopaka od Justina, to za nim wszystkie latają nie za tym chłopakiem.
- A dzięki - uśmiechnełam się. Musiałam długo myśleć nad tym słowem bo bez imienny się zaśmiał.
- Max Jestem - uśmiechnął się a ja odwzajemniłam uśmiech.
- Sama tu jesteś ?  nie wyglądasz na dziewczyne która jeżdzi na desce - spojrzał na mnie.
- nie nie Sama, jestem z znajomymi - pokazałam ręką na drugą rampę.
- Aaa - spojrzał na nich a w szczególności na Justina, który się popisywał trikami  na desce.
- Może chcesz się dołończyć ? - zapytałam.
- Jasne - uśmiechnął sie i zawołal niższego kolegę za sobą.
- To Jest MAX ! - krzyknęłam w szczególności do emmy bo wiedziałam że jej sie spodoba. Znów wdrapałam się na rampe i usiadłam. Po chwili Justin Pojawił sie obok mnie.
- Po co go tu przyprowadzilaś ? - zapytał obejmując mnie ramieniem.
- A czemu nie - zaśmiałam się.
- Tak tylko pytam - powiedział i musnął moje usta, bardziej namiętnie i zachłannie niż zawsze, wiem że zrobił to specjalnie bo chciał pokazać że jestem tylko jego, i tylko dlatego że Max patrzył.
 __________________________
Koniec : )

+
WAZNE
nowy blog ale ten tez prowadze
opowiadanie jest mroczne i fikcyje, zapraszam :
http://niesmiertelnoscisabell.blog.onet.pl/

CZYTASZ-PISZESZ