Łączna liczba wyświetleń

środa, 11 kwietnia 2012

Rozdział 20

Obudziłam się okolo godziny 10,  a dokładniej mówiąc zostałam obudzona przez Justina. Co Jak co ale chrapać on potrafił. Policzyłam do 10 i próbowałam zasnąć dalej ale nic. 
- Justin - szepnęłam i walnęłam go lekko w ramie.
- Coo - wymamrotał.
- Już Nic -  zaśmiał sie po cichu i przytuliłam się do niego. 
- Śpisz ? - wyszeptałam.
- Nie A ty ? - zaśmiał się moj chłopak i przejechał ręką  po moich nagich plecach.
- Też nie  - zaśmiałam się i musnęłam jego usta. 
- Jak się spało księżniczko ? - zagryzł moją dolną wargę z uśmiechem.
- Dobrze skarbie a tobie ? - zaśmiałam się i oblizałam swoje usta.
- Świetnie - uśmiechnął się i przejechał noskiem po mojej szyji.
- mrr Lubie To - zaśmiałam się patrząc głęboko w jego oczy.  
- Justin  ! - usłyszałam krzyk Justina mamy z dołu. Jego mina w tym momęcie była genialna. Automatycznie obydwoje zaczleiśmy szukać swojej bielizny i ja oczywiście zaczęłam się ubierać, a nie wychodziło mi to bo moje ubrania były na końcu Justina pokoju. On żucił mi jego bluzke.
- Zakładaj i śpimy -  śmieje się i wszedł spowrotem do łóżka.
- Razem ? - patrzyłam na niego.
- Tak nie marudź, nie chce słuchać że jest burel w domu - zaśmiał sie a ja szybko położyłam się i przytuliłam do niego. Chwilę później do pokoju weszła mama Justina.
- Justin - powiedziała cicho. On I to jego aktorstwo.
- Cooo-  wymamrotał, Z Trudem powstrzymywałam się od śmiechu.
- Powiedziałam żebyś posprzątał -  powiedziała  jego mama a on spojrzał na nią.
- Zaraz  - powiedział i zamknął spowrotem oczy, chwile poźniej jego mama wyszła z pokoju.
- Mówiłem - wyszeptał a ja się zaśmiałam.
**
- I jak Było U Justina ? - zapytała Emma przeglądając wieszaki z ubraniami w sklepie.
- Dobrze tak jak zawsze - usmiechnęłam się sama do siebie na myśl o dzisiejszej nocy.
- Czemu Się tak uśmiechasz ? - zapytała i zaczęła przymierzać buty. 
- ja ? Wydaje Ci się -  zaśmiałam się i wybrałam parę rzeczy.  Na sobie miałam teraz (  to
Nagle zadzwonił mój telefon.
- Cześć skarbie - uśmiechnęłam się sama do siebie a Emma spojrzała na mnie. Może Dlatego że nigdy nie mówiliśmy do siebie tak z Justinem.
- Moja mama zaprasza cię i twoje tate na kolację o 19 u nas. Możecie ? - mówił a w jego głosie słyszałam jak by się z czegoś cieszył. 
- No Dobra, spotkamy się wcześniej ? - zapytałam wciskając buta na obcasie, z ostatnim numerem.
- Tak w skate parku za godzine ? - zapytał.
- Yhym - zaśmiałam się bo nie dałam rady nic powiedzieć wciskając buta.
- To  Em nie wiem co robisz ale dozobaczenia - zaśmiał się i wyłączył się. Po chwili wcisnęłam buta.
- Idziemy za godzine do skate parku z chłopakami ? - spojrzałam na Emme a ona się zgodziła. Nie długo po tym przeszłyśmy się do mnie a ja przebrałam się w ( to )  i wyszłyśmy do skate parku. Po okolo 15 minutach już Tam  byłyśmy. Emmie pojawiły się Iskierki w oczach gdy zobaczyła Maksa A ja widziałam że Justin szepcze do Rayana coś na ucho gdy mnie zobaczyli. Uśmiechnęłam się lekko i odgarnęłam włosy na bok. Wbiegłam na rampę i usiadłam obok nich. 
- No chłopaki co tu tak samo romansujecie ? - zaśmiałam się i musnęłam Justina usta a on spojrzał na Rayana a on się tylko do niego uśmiechnął.
- mam coś Na głowie ? - patrzyłam na niego zdziwiona. 
- nie No Co Ty  - zaśmiał sie i zjechał deską na dół rampy do chłopaków i Emmy.
- Cześć Kotku - musnął moje usta  a ja pogłębiłam pocałunek. Bo Skoro Mamy już to za sobą moge się z nim publicznie całować prawda? Jego ręka powędrowała na moje udo a ja uśmiechnęłam się sama do siebie.
- Czemu twoja mama zaprosiła nas dziś na kolację ? - powiedziałam gdy oderwałam się od niego i złapałam go za rękę a on splotł nasze palce.
- Twój tata dostał awans i chcą o tym pogadać -  uśmiechnął sie.
- Aha no okej - odwzajemniłam uśmiech. 
- Przyjadę po ciebie około 19 - powiedział i przejechał noskiem po mojej szyji a ja się zaśmiałam. Kochałam jak to robił.  Zobaczyłam że Emma woła mnie palcem Wiec zjechałam jak z zjeżdżalni na dół a Justin poprawił czapkę i zaczął jeździć. Moja przyjaciółka wzięła mnie na bok. 
- Jak Tam zakochane gołąbeczki ? - zaśmiała sie.
- O Co ci chodzi ? - wywróciłam oczami i się zamiałam.
- Czemu Mi nie powiedziałaś ? - patrzyła na mnie.
- Ale czego ? - patrzyłam na nią dalej nie wiedząc o co jej chodzi.
- że Ty I Justin .. No wiesz -  zaśmiała sie.
- Skad Ci to przyszło do głowy ? - zaśmiałam sie dość dziwnie.
- Widać ? - spojrzała na mnie z uśmiechem i wróciła na rampę. Wzruszyłam ramionami i poszłam za nią.
**
Spojrzałam w lusterko. Moje długie blond włosy były rozpuszczone rzęsy  miałam wytuszowane a na sobie miałam ( to )  Kochałam szpilki, to było całe moje życie. 
- Isabell ! - krzyknął tata a ja " zbiegłam " na dół, o ile można było to nazwać zbiegnięciem w tych butach. Justin stał oparty o ściane w białej koszulce i patrzył na mnie z wielkimi oczami.
- Coo ? - zaśmiałam się i poszedłam do niego, musnęłam delikatnie jego usta a tata spojrzał na nas zdziwiony.  
- Udam że tego nie widziałem - powiedział zakładając buty, no tak on nie wiedział że jesteśmy razem ale nie sobie myśli co myśli. 
- To My poczekamy w samochodzie - powiedziałam i wyszliśmy. Wiedziałam że mój tata potrafi szykować się godzinami. Gorzej niż baba. Idąc słyszałam stukot moich obcasów. Musiałam być niska albo to Justin był wysoki bo nadal był wyższy ode mnie. Weszłam do samochodu siadając obok niego  z przodu.
- Ślicznie wyglądasz - uśmiechnął się i pocałował mnie delikatnie.
- Dziękuje a ty ładnie pachniesz - zaśmiałam się. 10 minut poźniej mo tata wsiadł do samochodu.
- To Ty możesz prowadzić młodzieńcze ? - spojrzał zdziwiony mój tata myślałam że wybuchne śmiechem.
- tato, On ma 18 lat - zaśmiałam się. Nie Długo później byliśmy i niego w domu.
- Słodko razem dziś rano wyglądaliście  - powiedziała Justina mama a ja zaktusiłam się kolacją którą jadłam, Justin poklepał mnie po plecach a ja napiłam się wody. Mój tata patrzył i nie wiedział o co chodzi w końcu nie wiedział że nie było mnie w domu a tym bardziej że byłam u Justina na noc. Jego mama zaśmiała się oatrząc na mnie.
- Ja już dziękuje  - uśmiechnęłam się odkładając talerz. Poczułam rękę mojego chłopaka na moim udzie pod moją sukienką. Uśmiechnęłam się sama do siebie i stwierdziłam że to był dobry wybór żeby usiąść obok niego przy stole. 
- A wiec chciałam podziękować i pogratulować twojemu tacie za projekt w mojej firmie, i ciesze sie że przyjąłeś moją propozycje wyjazdu do UK - skierowała sie tym razem do taty.
- To ja ci dziekuje że załatwiłaś nam tam dom, Isabell bedzie ci sie podobać - powiedział patrząc na mnie a ja na niego. Spojrzałam na Justina i złapałam go za reke pod stołem.
- Słucham ? - spojrzałam na nich wszystkich miejąc nadzieje że to sen.
- Wyprowadzamy się za miesiąc do UK - powiedział z uśmiechem a ja zacisnęłam rękę mojego chłopaka czując łzy w moich oczach.
- Nigdzie nie jadę - patrzyłam na mojego tate czując wzrok mamy Justina na mnie.
- Jedziesz kochanie masz już załatwioną szkołe - mówił tata dalej popijając szampana.
- W takim razie ja jade z nią - powiedział Justin wstając od stołu i spojrzał na jego mame. Po chwili wstał i wyszedł.
- Czemu mi to robisz? Teraz kiedy wszystko jest dobrze ? - patrzyłam na niego przez chwile po czym na jego mamę.
- Ale Isabell przecież to nie koniec świata - powiedziała mama Justina gładząc moje ramie. Wstałam i wyszłam całkiem szybko jak na te buty na zewnątrz do Justina. Siedział na schodkach przed domem chowając twarz w dłonie. Widać że był smutny. Usiadłam obok niego i położyłam rękę na jego kolanie.
- Skarbie ja do tego nie dopuszcze - powiedziałam patrząc na niego a on spojrzał na moje oczy, jego brązowe oczy były zaszklone. 
- Kocham cie Jesteś dla mnie wszystkim i nie chce cie stracić rozumiesz ? - patrzył w moje oczy a ja poczułam łezke na moim policzku.
- Chodź - wstał i złapał mnie za rękę. Wstałam za nim a on objął mnie w pasie.
- Gdzie Idziemy ? -  zapytałam gdy szliśmy spacerkiem Ta cisza mnie dobijała słyszałam tylko moje buty.
- Pokaże ci jedno miejsce - weszliśmy w głąb małego lasku na boku drogi i nagle zobaczyłam jak by mały park, była tam fontanna i ławki.
- Wow Nigdy Tu nie byłam - wyszptałam i spojrzałam na niego.
- przychodze Tu czasami jak mi źle -  uśmiechnął się i usiadł. Ja usiadłam mu na kolankach patrząc w jego czekoladowe oczy .
______________________________
CZYTASZ-PISZESZ

http://niesmiertelnoscisabell.blogspot.co.uk/

4 komentarze: